Koronawirus w Polsce. Mamy pierwsze zakażenia w kraju!

Od kilku tygodni cały świat z niepokojem przygląda się rosnącej w siłę epidemii koronawirusa, którą już teraz można ogłosić jedną z największych w historii. Na całym świecie zakażonych jest setki tysięcy ludzi, wiele z nich niestety nie udało się uratować. W tym tygodniu pierwszy przypadek zakażenia odnotowano również u nas.

koronawirus w Polsce

Pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce

Zakażony mężczyzna to 65-cio letni mieszkaniec Cybinki w województwie lubuskim. Przyjechał on autokarem z Niemiec i obecnie przebywa w szpitalu w Zielonej Górze. Lekarze określają jego stan jako dobry i uważają, że jego życiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo. Zakażony wracał z Niemiec z karnawału w Nadrenii Północnej-Westfalii. Miejsce to uznawane jest za jedno z ognisk koronawirusa w Niemczech, obecnie jest tam blisko 100 zakażonych osób. Do granicy niemiecko-polskiej podróżował on autokarem rejsowym, a następnie przesiadł się do prywatnego samochodu. Kilka dni po powrocie jego samopoczucie znacznie się pogorszyło, pojawił się kaszel oraz wysoka gorączka. W wywiadzie udzielonym przez wideokonferencję powiedział, że mimo wszystko nie spodziewał się, że coś takiego może spotkać właśnie jego.

Po wykonaniu testów na obecność wirusa w organizmie okazało się, że mieszkaniec Cybinki jest zakażony. Natychmiast został przewieziony do izolatki i tam znajduje się pod stałą obserwacją lekarzy. W wywiadzie tłumaczy, że sam nie obawia się skutków koronawirusa, największy strach czuje wtedy, gdy obawia się że mógł zarazić również swoich najbliższych.

Mimo, że był to pierwszy przypadek zakażenia w Polsce, to służby wykazały się ogromną sprawnością i szybkością działania. Wynik badania został potwierdzony późno w nocy, natomiast około 9 rano pacjent był już w drodze do szpitala. Chory w wywiadzie relacjonował, że skontaktował się z córką i ta doradziła mu, żeby powiadomić sanepid w Słubicach.

– Nasza przychodnia skierowała mnie, żebym sam zadzwonił. Zadzwoniłem do sanepidu, myślałem, że to idzie w jakiś sposób automatycznie, ale ja rozumiem, że to pierwszy przypadek (…). Dzwonię do sanepidu, a potem ta pani mówi mi, żeby dzwonił do (szpitala – red. )zakaźnego (…). W końcu jakoś tak wyszło, że karetka przyjechała około godziny 9, to było rano. Przez ten czas z nikim się nie kontaktowałem (…), nie chciałem robić popłochu wśród społeczeństwa – tłumaczył.

Mamy nadzieję, że uda się całkowicie wyleczyć 65-cio letniego obywatela naszego kraju.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.